Relacje

Czwarta wygrana pod rząd, Knicks polegi w AT&T Center

26 marzec 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Czwarta wygrana pod rząd, Knicks polegi w AT&T Center

Mecz drużyn, których cele na tym etapie sezonu są zgoła inne, nie mógł się inaczej zakończyć. Spurs nie rozbijali, nie równali z ziemią, ale po prostu byli lepszą drużyną, która w pełni zasługiwała na zwycięstwo w sobotnią noc.

NEW YORK 98, SAN ANTONIO 106

Nadal w niezmienionym składzie na pozycji centra (nadal Dewayne Dedmon w piątce), ale w kosmetycznej zmianie na pozycji rzucającego (Danny Green dostał wolne, zastąpił go Jonathon Simmons) wszystko wyglądało OK już od pierwszej kwarty, wygranej 33 do 23. Piątka Knicks - Rose, Pirzingis, Lee była uzupełniona przez Hernangomeza i Kuzminskasa (raczkujący skład rywali).

10 asyst już w pierwszej odśłonie pochodziło ze świetnej współpracy, agresywnie grał Aldridge, Leonard zapraszał ludzi do gry w post, brał ich na plecy i dwóch gwiazdorów Ostróg miało kontrolę nad wydarzeniami. Wyglądało tak, jakby szybko mieli odłożyć ten mecz, postraszyć i sprawić by bolało.

W drugiej kwarcie wcale nie było przeczucia, że się to skończy, bo Ci w niej zdążyli mieć tylko 5 punktów w 6 pierwszych minut. To była dziura i dno mułu, drużyna Knicks idąca po jak najlepszą pozycję do najbliższego draftu przegrywała już 28-46. #onbronaKnicks

Do przerwy zatem było już 61-43, wrósł w parkiet Pau Gasol (12 punktów do przerwy, Leonard już 18).

Drugą połowę drużyna z Nowego Jorku zaczęła bez Kristapsa Porzingisa, mającego 4 faule w 10 minut gry. I tu się zaczęło zmieniać, bo najpierw udało się zjechać do jednocyfrowej straty wykorzystując niefrasobliwość Spurs przy własnym koszu (brak zastawienia, spóźnienia przy rywalu, zła komunikacja Gasola z Aldridgem) i odczuć się dało niższy poziom skupienia i motywacji u gospodarzy. 17-31 w trzeciej kwarcie i tylko cztery punkty przewagi udało się utrzymać po 36 minutach.

Dla świętego spokoju każdego z nas, w pewnym momencie świetne czucie piłki Hernanogomeza (24 punkty) i ataki Derricka Rose'a (24 punkty, żadnej próby z dystansu) były niewystarczające. Patty Mills odnalazł swój rzut w czwartej kwarcie, mając szybkich 8 punktów i to jego Gregg Popovich chwalił najbardziej na koniec meczu.

Spurs zatem kontynuują to, co robić powinni z takimi rywalami, zwłaszcza jeśli ci grają bez Carmelo Anthony'ego. 55 wygrana w sezonie. Czekamy na Cavaliers.