Relacje

Clippers na kolanach

8 listopad 2017r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Clippers na kolanach

By pokonać LA, Spurs potrzebowali mega występów LaMarcusa, Danny'ego, Rudy'ego i Pau'a.

Zanim przejdę do meritum, tj. do krótkiego opisania meczu z Clippers, pragnę sparafrazować Gregga Popovicha, który na pomeczowej konferencji oświadczył, że kontuzja Kawhi’ego Leonarda, a w zasadzie jego rekonwalescencja, będzie przebiegać dłużej aniżeli wszyscy mogli przypuszczać. Dłużej niż powrót do gry Tony Parkera, który optymistycznie zaplanowany jest na koniec listopada/początek grudnia. Nie jest to dobra wiadomość dla fanów Spurs, znaczy nie chodzi mi o Parkera, tylko o Leonarda. KAWAHI jest naszym najlepszym graczem i jego absencja powoduje u mnie zawrót głowy, natomiast jego kontuzja jest coraz bardziej tajemnicza (nie aż tak jak Fultza z 76ers, ale jednak). Ileż bym dał, by zobaczyć pojedynek Leonarda z Giannisem, tym greckim freakiem ….. (Spurs zagrają z Bucks już w piątek).
 
Spurs wygrali dziś w Alamo City z LA Clippers 120:107. Warto odnotować, że pomimo dobrej gry w pierwszej połowie, Ostrogi nie potrafiły „odskoczyć”, Clippersi szli zawsze krok w krok, ba, nawet do szatni zeszli z trzypunktową przewagą po 24 minutach gry. Wydawało się, że mecz będzie zacięty do samego końca, jednak w trzeciej kwarcie zobaczyliśmy jak Spurs potrafią włączyć tzw. „piąty bieg” i dobić ostatecznie przeciwnika. Mając w głowie fakt, że w przeszłości różnie bywało z grą naszych ulubieńców w trzeciej odsłonie – były problemy z koncentracją, dbaniem o piłkę, energią. Tym razem był ogień, Clippers nie potrafili zatamować ran zadanych przez Ostrogi. Z trzech punktów straty zrobiło się 17 punktów przewagi dla Srebrno-Czarnych, którzy w trzeciej kwarcie rzucili aż 40 punktów tracąc zaledwie 21 i „wkładając mecz do zamrażarki”.
 
LaMarcus Aldridge był znowu bestią – rzucił 25 punktów, zaś, moim zdaniem, najlepszym graczem na parkiecie był Danny Green, który dwoił się i troił, rzucał trójki (4/6), walczył w „pomalowanym”, wsadzał piłkę, był aktywny, inteligentny (yuuup), rzucił 24 oczka – tyle komplementów dla Danny’ego w tym sezonie …. Nadrabia zaległości sprzed co najmniej dwóch lat. Dodatkowo, Rudy Gay robił po raz kolejny różnicę – 22 punkty, ale ile w nich wspaniałych akcji, jaka energia. Nawet Pau Gasol zabłysnął – 19 punktów Hiszpana onieśmiela zważywszy na jego ostatnie dokonania (a w zasadzie niedokonania).
Spurs skończyli mecz mając na swym koncie 33 asysty i 12 przechwytów, trafili także 15 trójek (na 28 prób) – chyba obejrzeliśmy właśnie najlepszy mecz (a już z pewnością najlepszą połowę w tym sezonie).
 
Smaczku doda fakt, że po meczu z szatni Clippers dobiegały krzyki, wrzaski, delikatnie pisząc. Doc Rivers nie krył zażenowania grą w obronie „Postrzygaczy Owiec” lub jak kto woli „Statków Dalekomorskich”. 
 
A, jeszcze jedna rzecz, nasz nowy nabytek z draftu – Pan Derrick White – doznał kontuzji podczas meczu G-League – prawdopodobnie pękła mu kość w nadgarstku („fracture”). Nie znamy jeszcze szczegółów tego zdarzenia. Przykre to.
 
W piątek szykujmy się na wielkie wydarzenie – Bucks przyjeżdżają do miasta Alamo – ciekawe czy zagra nowy nabytek Kozłów – Eric „I don’t want to be here” Bledsoe?