Relacje

Blowout w decydującym meczu, Spurs meldują się w drugiej rundzie!

5 maj 2014r. dodane przez Paweł Ostrowski

Blowout w decydującym meczu, Spurs meldują się w drugiej rundzie!

Ten zespół przypomina mi trochę Miami Heat z ubiegłego roku. Pokazywali swoją siłę i dominację kiedy było trzeba to zrobić (dwukrotnie w meczach nr 7) wcześniej umaczając kilka początkowych spotkań ale i wygrywając wystarczającą ilość by wygrać serię. Wygląda na to, że Spurs mają podobnie - mogli zagrać lepiej ale z jakichś powodów sami sobie to utrudnili. Playoffy żegnają Dirka Nowitzkiego i Vince'a Cartera ale po dwóch tygodniach w drugiej rundzie meldują się gracze San Antonio Spurs.

BOX-SCORE

Po sześciu meczach niezdecydowanej gry, San Antonio Spurs finalnie zebrali się do kupy, zagrali razem wspólnie 48 minut pięknie egzekwowanej, precyzyjnej do bólu koszykówki pokonując Dallas Mavericks w siedmiu meczach. 

Każdy mecz w serii, nawet pojedyncze kwarty były różnymi wersjami Spurs. Rick Carlisle zasługuje na wielkie słowa uznania za trzymanie tej serii w ryzach ze swoimi niekonwencjonalnymi lineupami. San Antonio w trzech porażkach notowali 50%, 51% i 52% z gry. Same rzuty nigdy nie były problemem - bardziej dbanie o piłkę i granie niepoprawnej jak na Spurs defensywy. 

Spurs, jako zespól świetnie bronili w niedzielę. Od podrzutu piłki Ostrogi byli pełnymi agresorami, bez piłki czy z nią. Wybijali tym ofensywne flow Mavs, zwłaszcza, że robili to przez pełne 48 minut.

Tony Parker w końcu robił to co do niego należy - penetrował do kosza. Pomogło tylko 8 minut Dalemberta w pomalowanym ale przecież czy nie od początku miało tak byc, że defensywa Dallas ma zachęcać do wjazdów pod kosz? Przecież to była defensywa na poziomie trzeciej dziesiątki ligi. Spurs słusznie rozciągali obronę i wykorzystywali otwarte pozycje jakie im się nadażały. W każdym meczu Game 7 gwiazdy powinny wchodzić na swój najwyższy stan i proszę: Parker miał 24 punkty z 12 rzutów do przerwy, 32 w całym meczu, Tim Duncan zaczął 5-5 i skończył mecz majac 7-8, 15 punktów i 8 zbiórek a trzeci z Wielkiej Trójcy Manu Ginobili grał niesamowicie en-fluego dokładając do tego 20 punktów i aż 6 przechwytów.

Parker miał 14 punktów w pierwszych 12 minutach prowadząc San Antonio do wyniku 35-23 trafiając 68% z gry. W drugiej Rick Carlisle był bezradny. Jego kolejne timeouty nie pomagały w zatrzymaniu rytmu gry Spurs, którzy osiągneli swój szczyt mając +29 przewagi na trzy minuty przed końcem połowy.

Dallas zmniejszyli prowadzenie do 22 do przerwy a po kilku minutach trzeciej kwarty było tylko +14. Po meczu Carlisle powiedział

'Wyszliśmy niską grupą zawodników i to pozwoliło nam się zbliżyć ale oni odpowiedzieli. Dostosowali swój lineup i atakowali. To było bolesne.'

Carlisle wychodząc Calderonem, Devinem Harrisem, Monta Ellisem, Vincem Carterem i Dirkiem Nowitzkim zaczęli drugą połowę serią 15-7. Już w głowach zebrały nam się wszystkie poprzednie mecze, gdzie Mavs wracali nawet z +20. 

Nie tym razem. Spurs w końcu byli w stanie swoją energię przenieść również na drugą połowę i pokazać pełny talent ich grupki zawodników. Carlisle na 5:47 przed końcem czwartej kwarty pomachał białą flagą - na tablicy wyników było 111-81. Gregg Popovich po meczu zrobił to co kibice Spurs - owację na stojąco dla przegranych:

"Rick wykonał świetną pracę przygotowując się do serii. Był świetny jako trener. Na nowo poznał swoich graczy a Ci byli świetni. Ich organizacja może być naprawdę dumna z wielu powodów.'

A Spurs? Spurs awansowali do drugiej rundy i zmierzą się w niej z Portland TrailBlazers. Kto by pomyślał, że tyle nam to zajmie? Dobrze jednak było obejrzeć pełen momentum tej drużyny.

Tony Parker grał jak All-Star pełną gębą ale gdzie był przez pierwsze sześć meczy? Był kontuzjowany, Marion go trapił, czy może to narodziny jego dziecka zajmowały mu głowę? Jedno jest pewne: Parker absolutnie zdominował ten mecz. On żyje dla gry w pick&roll i atakowaniu pomalowanego, wymuszając dużo fauli. 32 punkty z 19 rzutów, 10 z 13 trafionych osobistych. Bestia.

Daleko z tyłu nie może zostać Manu Ginobili. Jego wkład podważamy od roku, dwóch ale kiedy jest prawdziwym sobą gra jak jeden z najlepszych koszykarzy ligi. 20 punktów z zaledwie siedmiu rzutów, sześć przechwytów, 5 asyst, 2 zbiórki w 24 minuty. Per48? 40 punktów, 12 przechwytów i 10 asyst. Wow. Tim Duncan w meczu nr 6 był nieco wolny dla mnie, wczoraj było widać mnóstwo pasji. Danny Green potrafi zaskoczyć w każdym momencie i po 7-7 z gry w piątek, miał 5-7 wczoraj i 4-6 za trzy. Kawhi grał wspaniałą defensywę z determinacją, podobnie jak Green. Splitter przez lineupy Carlisle'a nie powąchał dużo parkietu ale jego praca nad Nowitzkim była moim osobistym x-factorem tej serii. Troche więcej w końcu od Patty Millsa i Borisa Diawa, którzy zagrali dobrze. Nawet Belinneli w garbage-time trafił trzy następujące po sobie rzuty.

Tak gorącej hali AT&T Center mogliśmy nie widzieć od ubiegłorocznych Finałów NBA. Od pierwszej do ostatniej minuty ponad 18.500 ludzi wychodziło z siebie przy każdym hustle-play, przy każdej defensywnej poprawnej akcji a kolejne dokładanie cegiełek do prowadzenia doprowadzało ich do kompletnego szaleństwa. 

Spurs sa w drugiej rundzie. THE GAME IS ON!