Newsy

[3-3] San Antonio Spurs - Toronto Raptors 131:124

10 listopad 2009r. dodane przez SPURS.pl

Nie, nie było dogrywki - Spurs po raz pierwszy od 1993 roku zdobyli tyle punktów w meczu który zakończył się bez dodatkowego czasu gry. Co ciekawe uczynili to bez dwójki swoich liderów - Duncan i Parker z niegroźnymi kontuzjami kostek znaleźli się na ławce. Drużynę Spurs do zwycięstwa poprowadził Manu Ginobili, zdobywając 36 punktów, w tym aż 6 rzutów za 3 punkty.

Mimo nieobecności dwóch gwiazd Spurs, pierwsza piątka mogła niejednego zaskoczyć. O ile obecność Hilla, Jeffersona i Finleya nie mogła być wielkim zakoczeniem, o tyle obecność Ratliffa a przede wszystkim Bogansa była spora niespodzianką.

Hill potwierdził, że świetnie potrafi zastąpić Parkera - zdobył 22 punkty i miał dodatkowo 5 asyst. "Hill był naszym najlepszym graczem w meczach przedsezonowych", powiedział Manu. Teraz możemy zobaczyć jak bardzo dojrzał, a gdy nie ma Tony'ego, bardzo go potrzebujemy"

Co zdecydowało o zwycięstwie w meczu w którym obrona praktycznie nie istniała? Zbiórki. Spurs zdecydowanie wygrali walkę na tablicach, a aż 16 zbiórek w ataku pozwoliło im dorzucić trochę punktów po ponownym rozegraniu akcji. Sam Antonio McDyess miał 5 zbiórek w ataku, tyle ile cały zespół Raptors, którym nie pomogło to, że mieli lepsza skuteczność rzutów.

Drużynie z Toronto nie pomógł świetny występ Bosha, który zdobył 32 punkty i miał 10 zbiórek. Przyćmił do Manu, który do swojego dorobku punktowego dorzucił także 8 asyst, 4 zbiórki i aż 4 bloki.