Relacje

28 punktów Giannisa w San Antonio, druga połowa i mecz dla Bucks

11 listopad 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

28 punktów Giannisa w San Antonio, druga połowa i mecz dla Bucks

Nowo wyglądający zespół Milwaukee Bucks po wymianie Grega Monroe i pierwszorundowy pick w zamian za Erica Bledsoe będą mogli dać z siebie jeszcze więcej po bronionej stronie parkietu. I tak też wyglądali w pierwszym meczu razem po świetnej drugiej połowie, w której grek Giannis Antetokounmpo całkowicie przyćmił Spurs.

MILWAUKEE 94, SAN ANTONIO 87

Giannis to połączenie rozmiaru, zasięgu, atletyzmu, umiejętności gry w post i pracy stóp, jakiej nigdy mogliśmy nie widzieć w NBA. Gregg Popovich nazwał to połączeniem, które może cię zniszczyć.

Zniszczyć nie zawodnika, a rywala.

Kiedy w pierwszej połowie Spurs wyglądali, że grają całkiem dobrą koszykówkę (w pewnym momencie 14 asyst przy 17 celnych rzutach), w trzeciej kwarcie goście wyszli z większą energią i intensywnością, która zamieniała z łatwością straty Spurs na łatwe punkty.

To była kompletna dominacja w tym kawałku meczu. Bledsoe zamienia stratę na punkty, zaraz Giannis robi to samo w kontrze, Gregg Popovich zamienia Greena na Ginobiliego, dalej tego na Forbesa, dalej tego na Paula w tym samym czasie sadzając Pau Gasola na ławce. 

Bucks stawiali na szybkość i aktywne ręce i nie pozwalali Spurs na łatwe pozycje - tutaj świetna praca pierwszej linii obrony Bucks Bledsoe/Snell, ale też niesamowitego Antetokounmpo, który krył w tym meczu Aldridge'a (kto miał go bronić, Maker? Henson?) ale grek też spedził sporo czasu na pomocy ładując cztery bloki na graczach jak Kyle Anderson.

Na trzy minuty przed końcem trzeciej kwarty Bucks zbudowali przewagę 14 punktów... Spurs nie mogli wykrzesać z siebie punktów ani zbiórki. A jak ją zbudowali? Giannis nie potrafi rzucać za trzy, ale też ustawienia trenera Jasona Kidda powodują, że nie musi tego robić. I wątpliwa już nie raz obrona Spurs w trumnie (umarła, prawdziwe określenie) wyglądała na tle Giannisa tak:

Rudy Gay nie był pomocny niemal żadnym ustawieniu dziś, zdobywając ledwie 6 punktów z 12 rzutów i proszę zerknijcie co z niego zostawało

Dlatego w swoje ręce musiał wziąć sprawy zaraz 40-latek Manu Ginobili, mając swój najlepszy mecz w sezonie na 18 punktów a w jednym momencie wymuszając jump-balla z samym Giannisem. To on przychodził na ratunek i gdy Giannis odpoczywał na ławce Spurs zrobili serię 9-2 w końcówce trzeciej odsłony.

Było także szalone 2+1 Manu na lekkiej furii, które dało Spurs nadzieję na skuteczny comeback (wtedy -2) ale to było najbliżej co Spurs udało się przybliżyć, i chyba za szybka decyzja Patty'ego Millsa by rzucać za trzy (potencjalne prowadzenie) na tak wczesnej fazie akcji. Punkty po rzutach Bledsoe i Middletona dały Bucks 6 punktów prowadzenia na minutę przed końcem..

Ktoś na twitterze zwróćił uwagę, że kozłowanie Dejounte Murray'a jest nadal wysokie. Za wysokie. Wysokie jak poziom głowy Erica Bledsoe. Kyle Anderson spędził na parkiecie 33 minuty głównie dlatego, że grał dobrą obronę, podawał kiedy trzeba, rzucał kiedy trzeba. 

LaMarcus Aldridge ma znów swoją drużynę i to trochę wygląda jak Portland TrailBlazers, do czasu, aż wróci Kawhi Leonard...

W następnym i ostatnim meczu u siebie w tej 6meczowej serii Spurs zmierzą się z Bulls na poprawę humoru.

Huh, what a game.