Newsy

[2-3] Portland Trail Blazers - San Antonio Spurs 96:84

7 listopad 2009r. dodane przez SPURS.pl

Kolejną porażkę w bardzo ważnym meczu odnieśli podpopieczni Gregga Popovicha. Tym razem Spurs nie sprostali dobrze dysponowanym Blazers przegrywając 84:96. Po raz kolejny kluczowa okazała się pierwsza kwarta spotkania, którą Ostrogi przegrały 14:29. Próby dogonienia rywala nie przyniosły skutku i ostatecznie Portland wygrało różnicą 12 punktów.

To nie koniec złych informacji. Tony Parker skręcił kostkę w II kwarcie spotkania. Szczęściem w nieszczęściu okazało się prześwietlenie, które wykluczyło poważniejszy uraz. Jednak Tony nie pojawił się więcej na parkiecie, więc całkiem możliwe, że kontuza jest na tyle uporczywa, że będzie zmuszony pauzować w najbliższym meczu. Obym nie miał racji ...

Po fatalnym meczu z Jazz, Gregg Popovich tym razem w pierwszej piątce postawił na Keitha Bogansa w miejsce Michaela Finleya. Bogans zagrał słabo notując tylko 5 punktów (2/4 z gry) i 4 zbiórki, jednak i tak lepiej niż Finley (2 pkt, 1/5 z gry). Miejsca w wyjściowym składzie nie stracił Matt Bonner. Jednak po kolejnym fatalnym spotkaniu (2 pkt, 4 zb) jest niemal przesądzone, że w jego miejsce przeciwko Toronto Raptors pojawi się Antonio McDyess (wczoraj 8 pkt, 3 zb) lub DeJuan Blair (0 pkt, 4 zb).

Wśród zawodników Spurs całkiem przyzwoite liczby zapisał na swoim koncie Richard Jefferson. Z każym meczem gra coraz lepiej. Przeciwko Blazers zdobył 19 punktów (7/13 z gry) i 5 zbiórek. Pochwalił się też niesamowitym wsadem, który znalazł się z numerem 1 w TOP10 najlepszych zagrań dnia.

Martwi natomiast forma Tima Duncana. Przedwczoraj wyraźnie ustępował Carlosowi Boozerowi, a wczoraj w porównaniu do tego co w obronie wyczyniał Gregg Oden (14 pkt, 8 zb, 4 blk), ze swoimi zdobyczami 14 punktów (5/14 z gry) i 8 zbiórek, również wypadł blado.

Zdecydowanie nie jest to wymarzony początek dla San Antonio Spurs. Po wysokiej wygranej na otwarcie z New Orleans Hornets, wyraźnie nie mogą dojść do siebie. Grają nieskutecznie w ataku, a w obronie są cieniem samych siebie. Zawodzą role-players, fatalnie gra Bonner i Finley. Również wielka trójka liderów jest bez blasku. Miejmy nadzieję, że wielki geniusz Gregga Popovicha będzie w stanie jakoś poukładać grę Spurs, dopasować do niej Jeffersona, McDyessa i Blaira, a także dać szansę Theo Ratliff'owi, który wg mnie powinien w ostatnich meczach otrzymć przynajmniej 15-20 minut.

Skrót spotkania: