Newsy

[1-1] Chicago Bulls - San Antonio Spurs 92:85

30 październik 2009r. dodane przez SPURS.pl

Niestety wygląda na to, że mecze back-to-back nadal są dość słabą stroną Spurs. W drugim meczu sezonu gracze z San Antonio ulegli na wyjeździe Bulls. Nie było już tak zespołowej gry, jak w poprzednim meczu a jedynym wyróżniającym sie graczem Spurs był Tim Duncan, zdobywając 28 punktów i 16 zbiórek.

Duncan nie mógł być jednak zadowolony z ostatecznego wyniku meczu. Pomimo jego świetnej gry to rywale cieszyli się ze zwycięstwa. Jedynym graczem, który próbował dorównać Duncanowi był Manu Ginobili, zdobywając 12 punktów.

"Rywale mieli większą ilość zawodników, którzy zdobywali punkty. U nas tylko jeden zagrał dobry mecz, pozostali już niestety nie. Nie byliśmy w stanie mu pomóc.", powiedział Manu.

Spurs przegrali także walkę na tablicach, pozwalając rywalom aż na 15 zbiórek w ataku. Tutaj także Duncan nie miał zbytniego wsparcia kolegów z zespołu.

Skuteczność również nie była mocną stroną Spurs - o ile procent rzutów z gry nie był tragiczny (42%) o tyle rzuty za 3 i rzuty wolne gracze z San Antonio wykonywali słabo - odpowiednio 19% (4 z 21) i 65% (15 z 23).

Decydujący wpływ na wynik meczu miała trzecia kwarta, w której to gracze Bulls wygrali fragment gry 21-6, w wyniku czego ostatnią kwartę rozpoczęli z 10 punktowym prowadzeniem, którego nie oddali już do końca. W trzeciej kwarcie brylował Tyrus Thomas, który w tej części gry zdobył 10 punktów i 3 zbiórki.

W Bulls aż 6-ciu graczy zdobyło 10 i więcej punktów - najlepszym strzelcem był Luol Deng, zdobywając 17 "oczek".

"Oni po prostu mieli więcej ludzi, którzy walczyli, w przeciwieństwie do nas." powiedział trener Spurs, Gregg Popovich. ""Byli bardziej agresywni, walczyli o piłkę, na tablicach, niemal wszystko robili lepiej"